Z rozrzewnieniem wspominam gry, które miałem okazję odpalić na swoim pierwszym pececie. Jak dziś pamiętam, że pierwszą serią gier jaka została zainstalowana na moim dysku było...
Grand Theft Auto! I to już mówi wszystko, nikomu nie trzeba nawet przypominać czym dla świata gier jest seria GTA. Niemniej jednak zdecydowałem się podjąć inny temat, także związany z pierwszymi odkryciami gier na PC. Mianowicie stary, piękny gatunek
Point and Click! Wskaż i kliknij.
Kto ma czas chodzić do klubu na koncerty nocą, w środku tygodnia? Ano, jeżeli chodzi o
Dohtora Mioda, to obowiązkowo znajduję na taką rozrywkę czas! Nawet jeżeli to oznacza zawalone piątkowe obowiązki. Trudno, raz się żyje. Koncerty nie są przecież co dwa dni. Ale o co mi chodzi? O ostatnie, czwartkowe wydarzenie
"Loozny Czwartek" - koncert Mioda w
Kulturalnym Clubie w Rybniku. Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat. Zapraszam dalej!
20:54
By Marcin St.
In:
czas wolny,
gwiazda,
gwiazdozbiór,
hobby,
meteor,
niebo,
noc,
obserwacje,
program,
rój,
strona,
teleskop,
znajomi
Brak komentarzy
Już na samym wstępie przyznam, że dzisiejszy wpis inspirowany jest wydarzeniem, które wielu z nas miało okazję zaobserwować. Mianowicie - zaćmienie słońca. W dzisiejszych czasach zjawisko to nie wzbudza lęków i jest w pełni zrozumiałe, jednak wydaje mi się, że do tak wspaniałych zjawisk w naturze astronomicznej podchodzimy tak samo emocjonalnie jak sto, dwieście, czy pięćset lat temu. Jakby na to nie spojrzeć, pewne zjawiska astronomiczne są jednak bardzo luksusowym dobrem, którego nawet nie można kupić. Trzeba na nie wyczekiwać długimi latami, nie mając nawet pewności czy pogoda pozwoli nam je zobaczyć. Moją główną intencją w stosunku do dzisiejszego artykułu będzie krótkie zestawienie zjawisk jakie dostrzec będziemy mogli na ziemskim nieboskłonie oraz dodatkowo nieco informacji i wyjaśnień na ich temat.
20:29
By Marcin St.
In:
czas wolny,
królestwo,
pasja,
podróże,
radość,
rower,
rozrywka,
ryzyko,
samochód,
świat,
zwiedzanie
1 komentarz
Ilekroć wychodzisz z domu i wsiadasz do samochodu, autobusu, na motor, rower lub zakładasz trampki na stopy by wybrać się gdzieś pieszo - ryzykujesz. Nikt nie gwarantuje Ci przecież, że nie potrąci Cię auto, nie pogryzie obcy pies, nie złamiesz nogi lub ręki. Mimo, iż w domu jesteś bezpieczny, czasami warto podjąć ryzyko. Owo ryzyko determinuje to czym naprawdę jest Twoje życie.
Każdy zabiegany i pracuje za trzech. Tym charakteryzuje się nasza współczesność. Najczęściej od poniedziałku do piątku, ale nierzadko także nawet do soboty wieczorem. Czasu dla siebie brak, bowiem jest go jak na lekarstwo. Kiedy zaś mamy już wolne, to brak nam planów i drąży nas nuda albo po prostu nic nam się nie chce. Nawiązując do tytułu, chciałbym dzisiaj omówić kilka praktyk, jakie możemy sobie zaoferować w czasie wolnym, by uciec od zgiełku pracy, nauki i dnia codziennego. Oczywiście nie zalecam popadania w całkowity hedonizm czy też tak zwane "Brudne uciech rzeki". Chcę po prostu pokazać kilka prostych, powszechnych sposobów, jak zrobić sobie dobrze kiedy mamy trochę wolnego.
Nie wiem kiedy to się stało, ani kiedy był tego początek. Jednak bezsprzecznie chyba każdy potwierdzi, że zauważyć możemy od dłuższego już czasu pewną modę na zdrowy tryb życia, dbanie o siebie i bycie "eko". Sam pomysł na artykuł wpadł do mojej głowy nocą. Jechałem wtedy samochodem od mojej dziewczyny, było naprawdę zimno. Mimo to minąłem kilku wytrwałych biegaczy, co bardzo mnie zainspirowało do napisania dzisiejszego wpisu.
Przybywa sklepów z artykułami sportowymi, produktów ekologicznych i przeróżnych akcji promujących zdrowe życie oraz troskę o nasze naturalne otoczenie, wspólny dom, jakim jest Ziemia. Co ja o tym sądzę, skąd moim zdaniem to się bierze? Proszę, czytajcie dalej...
 |
| Kilka listów, które w tym roku wysłałem za granicę. |
Idą święta! Ale tego roku obędzie się, przynajmniej z mojej strony - bez komercyjno-świątecznej paplaniny. W dzisiejszym wpisie chciałbym odwołać się do świąt od zupełnie innej strony, która niejako staje się już chyba powoli zapomniana. A może i nie? Zaś poza świętami będę chciał opowiedzieć trochę o mojej tradycji pisania listów, wysyłania kartek i innych podobnych sprawach.
Nadchodzi czas, kiedy pojawia się mróz i kiedy często kropi deszcz, który niedługo zamieni się w śnieg. Zaś śnieg ten, jak co roku zaskoczy polskich kierowców. Nic dziwnego więc w tym, że przed wyjściem na zewnątrz ubieramy się ciepło, a w naszych głowach gości myśl ciepłego ognia w kominku. Być może i mnie ta myśl pchnęła w miejsce, o którym chcę dzisiaj napisać, które chcę wam pokazać. Jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam dalej.
Od dłuższego czasu chodził za mną powyższy temat. Przyznam, że brzmi kontrowersyjnie. Jak to nie warto czytać? Taki zwrot budzi oburzenie. Zwłaszcza u współczesnych, młodych artystów, którzy przemierzają miasto autobusem, w dziwnej czapce, szaliku i przydużych okularach zasłaniających twarz, liczących sobie skalę dioptrii równą zeru. Oczywiście z książką w ręku, może to i dobrze, ponieważ tak naprawdę sam uważam, iż warto czytać. Większość z nas jest wychowana w duchu literackiego autorytetu. Jeśli tak to można nazwać. Uczyli nas tego w szkołach (przymusowo), ale także często rodzice wpajali nam podejście stawiające książkę na piedestale nauki, gdy chodziliśmy jeszcze do tzw. podstawówki. Nawet w średniowieczu, jak się ostatnio dowiedziałem, edukacja w akademiach polegała na tym, że profesor przez cały wykład odczytywał ważne księgi dla słuchających go żaków. O co zatem może mi chodzić z tym tematem, co mam na myśli? Ciekawych zapraszam do następnego akapitu...
Co prawda minęło już trochę czasu od ostatniego artykułu, ale różnie to z tym czasem jest, więc wpis zamieszczam dopiero dziś. Oczywiście temat, jak można zauważyć powyżej, dotyczył będzie kina. Tak jak sobie obiecałem jakiś czas temu, wybrałem się po raz kolejny do kina.
W zeszłą sobotę (ile to już czasu minęło...) miałem okazję przejść się do kina wraz z dziewczyną. Tak jak planowałem, na seans "Głupi i Głupszy Bardziej". Co z tego wynikło, czy film był fajny i jakie są moje aktualne spostrzeżenia na temat tego magicznego miejsca jakim jest kino, możecie przeczytać już w następnym akapicie. Zapraszam!
Drodzy czytelnicy, czyż nie zdarza się każdemu z was, że planujecie coś od dłuższego czasu i nigdy nie potraficie dopiąć owych planów do końca? Ten problem dotyka chyba wszystkich ludzi. Tak i jest ze mną. Wybierałem się do kina od dawna. Wybierałem i wybierałem, a nic z tego nie było. Oczywiście, chodziłem na szkolne wycieczki z filmami edukacyjnymi, które niejako stanowiły obowiązek lekcyjny. Jednak twierdzenie, że w moim mieście funkcjonuje kino to daleko idąca przesada. Repertuar ubogi niczym wyposażenie Fiata Cinquecento oraz komfort sali graniczący z torturą. Chcąc nie chcąc nie wybierałem się do kina i tyle. Mimo to bardzo chciałem w końcu pójść na porządny seans. Chociaż powtórzę znów, było to tylko płonne postanowienie. Kino w moich myślach zaś stawało się powoli oddaloną, pokrytą kurzem retrospekcją przeszłości.
 |
| Zdjęcie wykonane w trakcie podróży |
Wydaje mi się, że każdy z nas szuka chociaż trochę spokoju w życiu. Przecież wszyscy potrzebują swego rodzaju ostoi, odskoczni i chwili zapomnienia. To wcale nie jest takie łatwe, by w dzisiejszym świecie odnaleźć czas na rozmyślanie, wyciszenie, spokój. Wszędzie dzwonią telefony, komunikatory sygnalizują nowe wiadomości, a to znowu praca, a to zaś szkoła. Pomimo tego musimy zadać sobie fundamentalne pytanie "Czy aby na pewno nie znajdę ani trochę czasu dla siebie?" - tak naprawdę tych wolnych chwil można nieco wykrzesać, nawet z najbardziej napiętego grafika. Często niestety przepadają one na siedzenie przed ekranem telewizora lub monitorem komputera. Takie spędzanie czasu sprawia, że ani nie przychodzi on z korzyścią dla naszego ciała i psychiki, ani w pełni nie potrafimy docenić owych chwil. Jawią się nam one jedynie jako nieuchwytne migawki, pomiędzy obowiązkami i pracą. Nawiążę teraz do samego tytułu: "Kilka kilometrów wspomnień", chodzi mi bowiem o swój własny czas i o moje sposoby, jakie mnie motywują i dają większe poczucie sensu tego co robię w wolnej chwili. Temu też chciałbym poświęcić tematykę dzisiejszego artykułu.